Nie zajmujemy się „budowaniem świadomości marki". Zajmujemy się tym, żeby człowiek, który za pół godziny gdzieś usiądzie, usiadł u Ciebie i żeby dało się to policzyć.
Promocja restauracji w internecie zaczyna się i kończy w jednym miejscu: tam, gdzie zapada decyzja. A ta zapada prawie zawsze w telefonie, w promieniu kilkuset metrów od miejsca, w którym ktoś stoi, na kilkanaście minut przed wejściem. Wyszukiwarka i Mapy Google to w tym momencie cały rynek. Instagram buduje ochotę tygodniami; Google zbiera decyzję dzisiaj.
Dlatego kolejność działań dla krakowskiego lokalu wygląda u nas zawsze tak samo: wizytówka → Mapy → wyszukiwarka → remarketing → reszta. Odwrócenie tej kolejności to najczęstszy powód, dla którego restauracja „próbowała marketingu i nie działało".
Kraków ma bardzo wyraźny rytm: majówka, długi sezon turystyczny od czerwca do września, listopadowy dołek, grudzień z rezerwacjami firmowymi, styczniowa cisza, walentynki, wiosenne ogródki. Budżet, który jest stały przez dwanaście miesięcy, przepala pieniądze w lutym i traci gości w lipcu. Planujemy wydatek pod ten kalendarz, a nie pod średnią.
Ocena 4,2 kontra 4,7 na tej samej ulicy to różnica w liczbie kliknięć, której nie nadrobisz budżetem. Prowadzimy odpowiadanie na opinie, w tym automatycznie, w języku recenzenta, jak u Indus Tandoor, gdzie odpowiedzi na oceny 4–5 gwiazdek wychodzą codziennie bez udziału właściciela.
Nie prowadzimy Instagrama, nie kręcimy rolek, nie piszemy bloga o „5 pomysłach na jesienne menu". Jeśli tego szukasz, potrzebujesz agencji social media. Chętnie powiemy to od razu, zamiast brać zlecenie i robić je średnio.
Kategorie, zdjęcia, menu, godziny, opinie. Zanim wydamy złotówkę na reklamę.
Telefony, rezerwacje i trasy jako konwersje w GA4 i Google Ads.
Ciasny promień, harmonogram pod godziny serwisu, wykluczone dzielnice.
Osobne grupy po angielsku, kierowanie na obecność w lokalizacji.
Powrót do osób, które oglądały menu i nie zarezerwowały.
Budżet planowany pod krakowski kalendarz, nie pod średnią roczną.
Od wizytówki Google i kampanii lokalnej na ciasnym promieniu. To najtańszy ruch, jaki istnieje w gastronomii. U naszych klientów kliknięcie kosztowało 0,31–0,49 zł. Dopiero potem szersza wyszukiwarka.
Zwykle tak, jeśli portale rezerwacyjne licytują na Twojej nazwie i przechwytują gościa, za którego potem płacisz prowizję. Kampania brandowa jest tania i broni ruchu, który już jest Twój.
Nie robimy zdjęć, ale mówimy dokładnie, jakich potrzeba do wizytówki i Performance Max. Ile, w jakim kadrze i co usunąć. Zdjęcia sprzed pięciu lat kosztują więcej niż fotograf.
Bezpłatny przegląd wizytówki, strony i konta reklamowego, z listą rzeczy do poprawienia.
Poproś o bezpłatny audyt →